Dystans:70.30 km
Czas:02:21 h

Sobota, 12 maja 2012 | Komentarze 6

Skandia Białystok


Drugi wyścig w cyklu Skandia Maraton. Tym razem w Białymstoku. W tamtych okolicach już się ścigałem na Mazovii. Wówczas trasa zaczynała się w Supraślu i jak na standardy mazoviane była dość wymagająca i interwałowa. Trasa Skandii jednak ma być poprowadzona inaczej, czyli w praktyce łatwiej. Łatwiej jeśli chodzi o ukształtowanie i techniczne elementy. Czy łatwiej jeśli chodzi o przejechanie wyścigu i zmęczenie po? Raczej nie. Przynajmniej dla mnie.
Ma być chłodno i deszczowo, więc rodzina decyduje się pozostać w domu. Nie chcąc tracić rodzinnego czasu na wyjazd decyduję się z samego rana, mając świadomość tego, że ponad 3h za kierownicą samochodu nie wpłynie pozytywnie na samopoczucie i jazdę. Zajeżdżam na miejsce na ok. godzinę przed startem. Jest chłodno i mży. Rozgrzewka to standard czyli początek i koniec trasy. W tym przypadku oznacza to wyłącznie asfalt bo ze względu na pogodę i czas nie dojeżdżam do miejsca gdzie wjeżdżamy w teren.
Nastawienie przed startem bardzo dobre. Czuję że może być dobrze. Po starcie od początku czujnie z przodu w peletonie. Nie wychylam się na sam przód, ale pilnuję żeby nie znaleźć się nagle z tyłu. Początek to asfalt dwupasmówką. Po ok. 2-3kmtrzeba było zjechać na lewy pas, a ponieważ jechałem skrajnie z prawej więc nie wjechałem. Ok. 1km musiałem jechać równolegle do grupy oddzielony szarfą i nie było jak dołączyć do grupy. Potem był skręt w lewo w kierunku lasu więc wylądowałem ok. 20pozycji. Szybko się przesuwałem do przodu ale na piachu ktoś się zakopał więc musiałem ominąć i zwolnić.
Efekt - 8 osób przede mną i potem 15-20m dalej ja. Próbowałem dospawać ale jak to zwykle po wjechaniu w teren się dzieje, intensywność wzrasta i nie dałem rady. Za mną też zrobiła się luka i jechałem sam. Wkurzony i to bardzo. Kawałek dalej dołączył do mnie zawodnik z Brubeck Kettler Team, a chwilę później Michał Ziułek z BSA. Jechaliśmy we trzech na zmiany, ale niezbyt długo i zostaliśmy razem z Michałem Ziułkiem. Tempo Michała było jednak bardzo mocne, dałem zmianę ale chyba Michał uznał że za słaba i szybko wrócił na prowadzenie. Mocny był i po paru km strzeliłem na piaskowym podjeździe. Znowu sam, bo z tyłu nie widać nikogo.
Dopiero ok. 20-22km dogoniło mnie 3 zawodników - Miazga Artur z BSA, Piotr Rzeszutek z Baszty Bytów i Paweł Niechwiedowicz z Białegostoku. Paweł widząc że jestem zmęczony nieco zwolnił i dowiózł mnie na kole do reszty. Szybko doszliśmy Michała Ziułka i jechaliśmy razem. W sumie ok. 20km, ale byłem w stanie dać tylko jedną zmianę a tak to walczyłem żeby utrzymać się grupie. Gdy chłopaki schodzili ze zmiany to robiłem lukę miejsce aby wchodzili przede mnie. Nie chciałem aby w przypadku gdy strzelę odhaczyć kogoś jeszcze. Na podjeździe na 42km chyba postanowili mnie odhaczyć i nie było to trudne :( Próbowałem walczyć ale nic z tego. Dalsze 28km samotnie dość równo bez większego kryzysu, a nawet im bliżej końca tym jak zwykle poczułem się mocniejszy. Na asfalcie przez ostatnie 3km pilotował mnie policjant na motorze, ale musiałem go nieco opieprzyć żeby przyśpieszył ;)
Sprawdziłem od razu podczas rozjazdu wyniki. Open 12, ale za to w kategorii 2. Pierwszy był Piotr Żebrowski z PTR czyli tubylec. Jak się potem okazało wiedział że trzeba się pilnować na pierwszej piaskownicy. Szkoda tego jednego kiepskiego kilometra, a w Open Piotr był przede mną na 11 Open. Zawodnicy z którymi jechałem w grupie do 42km zajęli 2 i 3 miejsce Open.
Nogi na mecie bolały okrutnie - czułem że to była ciężka walka. AVS 30kmh ale połowa trasy samotnie. 2 miejsce trochę na osłodę, bo jakbym miał podsumować jednym zdaniem to "Jak jadąc jak ciota wjechać na podium". Choć na chłodno patrząc to 69 z 70km przejechałem bardzo dobrze. Szkoda tylko że ten jeden km zaważył o wszystkim. Walka o wygraną w kategorii była osiągalna. Trzeba będzie się Piotrowi zrewanżować w Lublinie :)


Przy okazji polecam lekturę relacji z maratonu Roberta Banacha. Bardzo fajnie opisuje aż chce się czytać :) Akurat przy okazji tego maratonu porusza ciekawy wątek dotyczący podziału na „prawdziwych” i „nieprawdziwych” górali. Po przeczytaniu mogę tylko napisać – mądrze napisane i w 100% się z tym zgadzam.

Dystans:9.60 km
Czas:00:37 h

Sobota, 12 maja 2012 | Komentarze 0

Skandia Białystok - rozgrzewka i rozjazd

Kategoria: podlaskie, Cube, 0-25km


Dystans:34.35 km
Czas:01:10 h

Piątek, 11 maja 2012 | Komentarze 1

Krótko z Watsonem

Kategoria: 25-50km, Poison Cyanit, PT

Krótki trening przed jutrzejszym ściganiem. Po pracy telefon do Watson i ustawka załatwiona w 5s :)
Spotykamy się w Grądach, do których jakoś ociężale mi się jechało. Ale trening zasadniczy już całkiem dobrze. S2 w górnej strefie.
Na koniec kilka sprintów na które Piotr też dał się namówić. Ostatni ładnie zaczął i przez 20s było, co mnie zaskoczyło, równo. Ostatnie 10s to jednak zgon Piotrka :D Ale i tak ładnie cisnął - muszę Go częściej zabierać na takie treningi ;)

Dystans:57.07 km
Czas:01:44 h

Środa, 9 maja 2012 | Komentarze 0

Ciężki trening


Nic nie zapowiadało że będzie tak ciężko. Nie pamiętam żebym miał takie problemy z wykonaniem treningu (nie licząc trenażera). Nawet chodziło mi po głowie skrócenie o jeden interwał, ale w końcu zrobiłem całość.
Druga część treningu też bolała i strasznie mi się dłużył czas.
Przez problemy z realizacją celu treningowego kiepskie samopoczucie - chyba muszę sobie je poprawić na najbliższych zawodach :D

Dystans:38.11 km
Czas:01:24 h

Środa, 9 maja 2012 | Komentarze 0

Poranne zmęczenie


Na szczęście z rana cieplej niż wczoraj. Spokojna jazda, ale od połowy czułem zmęczenie w nogach. Czyżby wczorajszy trening? W ogóle mam wrażenie że ostatnio się jakoś wolnej regeneruję.
Spece Roady w reklamacji więc w starych górskich specach i górskich SPD - zdecydowanie się już przyzwyczaiłem do szosowego zestawu :)

Dystans:62.04 km
Czas:02:01 h

Wtorek, 8 maja 2012 | Komentarze 0

Na dobry sen


Dwie godziny wykorzystując do końca słońce. Nietypowa trasa bo przez Kaski i Szymanów. Fajnie się jechało z dość wysoką kadencją.
Szkoda że rano było tak zimno

Dystans:62.30 km
Czas:02:23 h

Niedziela, 6 maja 2012 | Komentarze 5

Skandia Kraków


W tym roku mała (a może duża?) odmiana jeśli chodzi o cykl maratonów - wybrałem Skandię. Dobrze się komponuje z Mazovią - obie płaskie :D

Do Krakowa jedziemy rodzinnie z Zabrza. Sprawny dojazd i na spokojnie idziemy z Marcelkiem po odbiór pakietu startowego.



Przebieram się i razem z Piotrkiem ruszam na rozgrzewkę. Początek znany z poprzednich krakowskich maratonów (MTB Marathon, Mazovia) ale tylko do wjazdu do lasu. Tam niespodzianka - zamiast w lewo i pod górę tak jak się spodziewałem, trasa prowadzi w lewo. To chyba pierwszy znak pokazujący jak ta trasa będzie wyglądała - łatwa i szybka. Jedziemy ok 1km w terenie - tutaj trzeba się pilnować żeby wjechać w pierwszej grupie. Wracamy i jedziemy końcówkę w terenie pod prąd, tak aby sprawdzić także ostatnie 6-7km trasy.

Przed wejściem do sektora Marcelek pokazuje mi gdzie mam się iść :)



Do startu ok 20 minut, ale idę w pobliże sektora. Mam przypisany 1-szy sektor na Medio. Podchodzę i ... lekkie zdziwienie. Sektor już zapełniony. Wchodzę, ustawiam się na końcu i nie wiem co robić. Prawie 1km po Błoniach po łące. Potem ok 4-5km zanim wjedziemy do lasu, ale jak pójdzie ostro do przodu to już po zjeździe z łąki mogę mieć problem. Rozglądam się wokół - z lewej osoba na platformach. Z prawej - w noskach. Poza obawą że stracę na początku, zaczynam się obawiać że będzie niebezpiecznie. Waham się czy nie wyjść i nie ustawić się tuż przed sektorem - ale w końcu zostaję tu gdzie stałem. Przesuwam się tylko nieco do przodu wykorzystując każdą lukę. O 11-tej ruszają poszczególne sektory na Gran Fondo. Wówczas przesuwamy się do przodu i udaje mi się stanąć w ok 5 rzędzie. Już lepiej.

Ruszamy. Ledwo przejechaliśmy start a już jest kraksa - jakbym się nie przesunął do przodu to pewnie bym jechał tuż za tymi zawodnikami. Na początku dość ciasno i ciężko się przesunąć do przodu, ale trzyma się grupy na bezpiecznej pozycji. Niestety przy wjeździe w teren jestem dopiero ok 30 pozycji. Trochę za daleko, ale na ostatnim kilkuset metrach jechał przede mną zawodnik na Scottcie i tak chaotycznie i nerwowo jechał że nie odważyłem się do niego zbliżyć.
W terenie pojawi się problem którego nie przewidziałem - dogoniliśmy najsłabszych zawodników z Gran Fondo. A wyprzedzanie na singlu jest kosztowe, szczególnie jak osoba jadąca przed Tobą za długo się waha :( Efekt - po wyjeździe na szeroką drogę już stawka była rozerwana.
Grupa w której jechałem tempo miała nieco za wolne i nie było widać chętnych do mocniejszej współpracy. Samemu nie było szans aby przeskoczyć do przodu. Powoziłem się trochę w grupie w której między innymi jechała Paula Gorycka. Dałem jedną mocniejszą zmianę, dziewczyny się nie utrzymały, ale nikt nie chciał podtrzymać tempa. Ech, znowu to samo.
Dziewczyny z 4F nas dogniły i razem podjeżdżaliśmy jeden ze sztywniejszych dziś podjazdów. Potem był zjazd którego nigdy nie lubiłem - szybko w dół po asfalcie między domami. Okazało się że to był dla mnie kluczowy moment tego wyścigu - tutaj zawaliłem :( Po zjeździe straciłem dystans do grupki, nie docisnąłem i dupa - odpadłem. Dogonił mnie zawodnik z Agro-North, krzyknął "Kolego, jedziemy razem!". Przycisnąłem na Nim i ... przestrzeliliśmy skręt w lewo pod górę. Za nami chwilę później kilka osób zrobiło podobnie. Stracony niby niewiele bo 10-15s ale to znacząco zwiększyło stratę po grupki w której jechaliśmy. To było ok 20-25km.
Próbowaliśmy jechać razem, ale początek kiepsko nam wychodził - pod górę jak jechałem pierwszy to kolega zostawał. Po zmianie ja miałem chwilę problem z utrzymaniem się. Taka szarpana jazda działa tylko zmniejsza nasze szanse na dogonienie. Odczułem to bo przez chwilę jechałem bardzo ciężko.
Próbowaliśmy gonić, ale gdy już się wydawało że doganiamy to okazywało się że są to zawodnicy z Gran Fondo. W pewnym momencie dwóch wyprzedzonych zawodników dołączyło się do nas, ale żaden nie chciał dać zmiany mimo moich zachęt. Na zjeździe nieco zaszalałem, aż się spociłem jak w locie straciłem kontrolę nad rowerem, ale udało się opanować sytuację. Nie chciałbym przy ponad 50kmh zaliczyć tam gleby. Dojechaliśmy do asfaltowego podjazdu (ok połowy trasy) cały czas pracując tylko z zawodnikiem z Agro-North. Na podjeździe przycisnąłem nieco mocniej licząc, że zostaniemy tylko we dwóch. Przeliczyłem się bo zostałem sam. Nie czekałem jednak, tylko podkręciłem tempo po wjechaniu w teren. Na krótkich ale wymagających podjazdach całkiem urwałem resztę i zdecydowanie pozwoliło mi to odżyć. Na kolejnym podjeździe dogniłem Sławka z naszego teamu. Zmobilizowało to chyba Sławka bo załapał się na koło i jechaliśmy tak dobrych parę kilometrów aż do rozjazdu na drugą pętlę. Pozytywne było to że Sławek nie wyprzedził mnie na żadnym ze zjazdów :)
Zaraz za rozjazdem wyprzedziłem dwóch zawodników i ruszyłem samotnie na ostatnie 20km trasy. Jechało mi się już ponownie dobrze - wiedziałem, że raczej mnie już nikt nie dogoni i liczyłem że jeszcze odrobię stratę. Ok 15km zobaczyłem kilkaset metrów przed sobą jasną koszulkę - po sylwetce poznałem że to Paula Gorycka. No cóż, przynajmniej powalczę z dziewczynami skoro brakło jaj żeby powalczyć z mężczyznami :D Nacisnąłem mocniej ale poczułem zbliżający się skurcz w prawym udzie. Przetrzymałem nieco lżej kręcąc.
Dość długo musiałem gonić, bo na podjeździe Paula jechała dość mocno. Wyprzedziłem Ją dopiero ok 2km przed metą. Wjeżdżając na Błonia zobaczyłem jeszcze przed sobą "nerwowego" Scotta, ale po tych wertepach nie było już szans aby dogonić.
Nawet mimo głośnego "Damian, Damian!" :)



Meta. Szału nie ma. To wiem. Ciężko o szał na szybkiej trasie gdzie trzeba jechać w grupie, a jedzie się od 20km przez 45km prawie cały czas samotnie. Ale za frajerstwo się płaci. Taki sport.

Przyjechałem 6/131 w M3 i 27/370 Open. Nie jest to powód do zadowolenia. W Białymstoku musi być lepiej!

Dystans:20.50 km
Czas:01:11 h

Niedziela, 6 maja 2012 | Komentarze 0

Skandia Kraków - rozgrzewka i rozjazd



Dystans:48.30 km
Czas:02:03 h

Piątek, 4 maja 2012 | Komentarze 3

Trening na Śląsku


Mało w tym tygodniu treningów więc na każdy czekam z niecierpliwością. Dziś tym bardziej bo po nieznanych ścieżkach. Dziwne to, bo trening w większości po moim rodzinnym mieście - Zabrzu. Teraz dopiero wiem ile się traci gdy się nie jeździ na rowerze :)
Zaczynam od okolic kąpieliska leśnego w Maciejowie. Szyb "Maciej"



Przez las jadę do Gliwic. Radiostacja Gliwicka czyli miejsce niemieckiej prowokacji na kilkanaście godzin przez wybuchem II wojny światowej.



Radiostacja jest zbudowana z drewna i jest najwyższą w całości drewnianą budowlą na świecie



Próbowałem się w Żernikach wbić w las, ale niestety okazało się że jest ogrodzony i do drogi "czołgowej" nie da się dostać. Jadę asfaltem do Szałszy



Stamtąd asfaltem do Świętoszowic i kieruję się w stronę Zabrza. Wbijam się w las i jadąc na czuja dojeżdżam ... ok 2km od miejsca rozpoczęcia treningu :D Za wcześnie.
Kręcę się więc jeszcze po lesie sprawdzając większość ścieżek



Na koniec kilka sprintów i koniec treningu.

Sprzęt działa dobrze - wymiana łańcucha, kasety, kółeczek przerzutki oraz bloków w butach, powoduje że była to zupełnie inna jazda niż przedwczoraj.

Dystans:33.50 km
Czas:01:33 h

Środa, 2 maja 2012 | Komentarze 6

Trening pod "domem"

Kategoria: 25-50km, Cube, śląskie

Okazało się że zapasowy hak mam i nawet zabrałem go ze sobą na urlop. Jeden problem z głowy. Za to pojawił się nowy - po skróceniu łańcucha zdecydowałem się na założenie nowego. Niestety stało się tak jak przewidywałem - nie chce gadać z kasetą i to z jej połową. Mogę mieć pretensje tylko do siebie.
Aby zrobić mocne akcenty musiałem pojechać na 3 minutowy podjazd. Dobrze że nie byłem na Mazowszu. Nie musiałem się długo zastanawiać gdzie pojechać - podjazd z Rokitnicy na Helenkę nadawał się idealne. Podjechany z wysoką kadencją czterokrotnie z blatu - nawet przydałoby się jeszcze o "ząbek" zrzucić.
Druga część treningu po lasach miechowickich - tutaj było już trudniej z utrzymaniem intensywności.
Pora pojechać po nową kasetę.

Dystans:56.64 km
Czas:02:56 h

Wtorek, 1 maja 2012 | Komentarze 8

Objazd trasy MP


We wrześniu odbędą się Mistrzostwa Polski w maratonie MTB. Miejsce nieco dziwne jak na taką imprezę - Dąbrowa Górnicza. Z górami nie ma to zbyt wiele wspólnego. Korzystając z okazji, że majówkę spędzamy na Śląsku zaplanowałem objazd tej trasy.
Wcześniej Piotr objechał trasę, więc umawiamy się że będzie przewodnikiem :)
Rano zbieram się z Darkiem i jedziemy nad Pogorię, gdzie się umówiliśmy z Piotrem.
Piotr przyjeżdża jeszcze z trzeba osobami więc ruszamy w sześciu.

Nieciekawie jest już od samego początku - ścieżka rowerowa przy Pogorii, asfalt. Pierwszy wjazd w teren to od razu krótki podjazd ale na którym się pewnie zakorkuje. Dalej płasko, płasko, płasko. Słabo to wygląda na razie i wg Piotra nie będzie znacząco lepiej.



Zamiast gór oglądamy nieco inne widoki :D



W pewnym momencie brat Piotrka decyduje się odpuścić i kontynuujemy w pięciu. Tempo nieco wzrasta, co kończy się tym że co chwilę muszę hamować chłopaków - miało być spokojnie. Poza tym jeden z nas nieco odstaje ;)

Dojeżdżamy w okolice Bukowej Góry - czyli najwyższy szczyt w okolicy - 366 m npm (miejsce startu jest ok 100m niżej). Szału nie ma, ale ktoś układając trasę próbował jakoś uratować tę trasę. Ciężko jednak w takim terenie znaleźć coś co będzie pasowało do rangi imprezy. Aczkolwiek nie przeszkodziło mi to zaliczyć upadku - na końcu szybkiego zjazdu chciałem ostro wziąć zakręt w prawo i tylna opona zaliczyła uślizg na piachu.
Dalej nieco offroadu, jeden podjazd na ok minutę gdzie zrzuciliśmy z przodu (choć na wyścigu wcale nie będzie to pewnie konieczne). Słaba trasa. Nie przeszkadzają mi takie trasy, w końcu na Mazovii jestem na takie skazany ale od imprezy która ma w nazwie "Mistrzostwa Polski" oczekiwałbym więcej.



Objazd kończymy nieco przedwcześnie gdyż po raz kolejny łamię hak :( To już trzeci. Spinam na singla i wracamy. Przełożenie jednak dobrałem takie że mam półgodzinny trening kadencji >120 :D

Dzięki chłopaki za wspólną jazdę. Dzięki Piotr za objechanie trasy oraz prowadzanie nas dziś.

O mnie:

Jestem DMK (Damian) ze wsi Marianów k. Warszawy.
Więcej o mnie.
   40119


button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Statystyki

Wszystkie km: 54121.50
Max dystans: 450,00km
Max wysokość: 1602m npm

Kalendarz

Plan startów na sezon 2011.

pokaż/ukryj

Archiwum