Dystans:42.60 km
Czas:02:40 h

Niedziela, 22 stycznia 2012 | Komentarze 0

Śnieżno-wodne zabawy


Jak niedziela to las. Umówiłem się z Michałem W. (nie mylić z Michałem Ś. ;) )na trening. Nie ufając prognozie pogody byliśmy przygotowani na:
- rower w lesie
- trenażer
- narty biegowe
- bieganie

Wybraliśmy rower. Poczekaliśmy aż dojedzie Tomek i w las. Od razu po ruszeniu zaczyna się ciekawie. Rower nie chce prosto jechać! Popsuł się? ;) Mimo to ani przez chwilę nie dopuszczam myśli żeby wrócić. Do lasu sporo śniegu. Mokrego. Po 300metrach już miałem cały mokry tyłek. A wystarczyło założyć błotnik. Teraz już za późno.
W lesie między drzewami ciemno pod kołami - śniegu prawie nie ma. Za to są kałuże. Oj wrócimy mokrzy.
Singlem do Łubca i dalej w kierunku Granicy. I ponownie zabawy z utrzymaniem równowagi. Momentami nieźle mną rzuca od lewej do prawej, ale traktuję to jak zabawę i co najważniejsze za każdym razem wyprowadzam rower na prostą. Nieźle.
Dojeżdżamy do Górek i górek :D i zaczyna się zabawa. Dziś spokojniej ale warunki i tak wymuszają wysiłek. Na pierwszym zjeździe uważam aby nie rozjechać leżącego ;D Jedzie się fajnie - bez problemów mimo trudnych warunków udaje się zjechać i podjechać całość. W połowie trasy zatrzymuję się i czekam na chłopaków. Dojeżdża Tomek a Michała nie widać. Wracamy - okazało się miał problemy z łańcuchem. Dzięki temu dołączył do nas Jerzy. Jadąc drugi raz jeden ze zjazdów tym razem nieudanie. W 2/3 trasy jak zwykle chwila postoju i pytanie "jedziemy do końca czy już wracamy?" Pytanie o tyle sensowe że wszyscy już mamy mokro w butach - pierwszy raz moje zimowe Shimano przemokły. Odpowiedź jest jednak równie sensowna "skoro już tu jesteśmy ..." :D
Po zjechaniu z singla decyzja że do Roztoki jedziemy główną drogą.

Przypomniał się sierpień i 5-ty etap :D czyli szosowa jazda z Michałem.



W Kępiastym wracamy do lasu i przemoczeni jedziemy do mnie na ciepły rosołek :)
Czas o pół godziny krótszy niż w planie, ale nie było sensu jeździć dłużej - trzeba dbać o zdrowie.

Złe warunki spowodowały że trening był fajny - można było poćwiczyć nieco kulejącą technikę. Nie było z nią zresztą dziś tak źle :)

Dystans:0.00 km
Czas:01:31 h
Rower: brak.

Sobota, 21 stycznia 2012 | Komentarze 0

Prawie jak na nowym rowerze

Kategoria: PT, Trenażer

Wczoraj rozkręciłem szosówkę, wyczyściłem i zmieniłem łańcuch na nowy. Nic nie skacze - to pierwsza dobra informacja. Druga dobra informacja to fakt że po zmianie łańcucha i wyczyszczeniu napędu podniosła się przyjemność z kręcenia :)
Godzinne S2 i 10min w S3 - wg mocy. Tętno jednak poszło podczas S3 nieco wyżej. Może to efekt zamkniętego okna?

Dystans:0.00 km
Czas:01:10 h
Rower: brak.

Piątek, 20 stycznia 2012 | Komentarze 0

Bieganie pod dachem

Kategoria: Siłownia

Na siłowni zarówno rozgrzewka, wyciszenie jak i ćwiczenie między ciężarami - na bieżni. W sumie pół godziny biegania. Nowe więc fajne, ale nie zastąpi to biegania po lesie :)
Ćwiczenia identyczne jak we wtorek czyli m.in. hop-hop :D

Dystans:0.00 km
Czas:01:10 h
Rower: brak.

Czwartek, 19 stycznia 2012 | Komentarze 0

Śnieżne bieganie

Kategoria: Bieganie, KPN

Późny trening. Bardzo późny jak na mnie. O 7-mej rano :D
Na zewnątrz biało, ale na biegówki zdecydowanie za mało. Biegało się super. W sumie to nic nowego. Zawsze biega mi się super. Fajnie też że dzień robi się coraz dłuższy. Ponieważ nie było ciemno więc trochę eksperymentowałem po różnych ścieżkach i nie-ścieżkach.

Dystans:0.00 km
Czas:01:30 h
Rower: brak.

Środa, 18 stycznia 2012 | Komentarze 0

Pora mocniej

Kategoria: PT, Trenażer

5:50 to dobra pora na rozpoczęcie treningu. Konkurencja pewnie w większości śpi. Niech śpi ;)
Przyszła pora nieco bardziej się pomęczyć to się pomęczyłem. Mimo iż tylko 3x3min/2min w wysokiej strefie to cieszyłem się że tylko 3min i tylko 3 razy :D
Druga część treningu miała być z kadencją 70-80. Była, ale utrzymanie takiej kadencji było trudniejsze niż kręcenie w pierwszej części z pulsem 180+. Nogi same chcą kręcić szybciej. A pomyśleć że nie tak dawno byłem korboprzepychaczem.

Dystans:0.00 km
Czas:01:10 h
Rower: brak.

Wtorek, 17 stycznia 2012 | Komentarze 0

Hop Hop

Kategoria: Siłownia

Zmiana zestawu ćwiczeń. Jedno z ćwiczeń to podskoki ze sztangielkami. Wydaje się luz. Ale proponuję wziąć w dłonie po 18kg i wykonać 20 podskoków. Tętno polubiło tę zabawę bo od razu wysoko skacze :D
Rozgrzewka na wiosłach, środek na zdezelowanym spiningu, a końcówka na bieżni. Na bieżni po raz pierwszy i na początku było z obawami ale w sumie to ciekawe. Trochę lekkiego biegu i marszu. W piątek też w ten sposób pobiegam.

Dystans:49.60 km
Czas:02:59 h

Niedziela, 15 stycznia 2012 | Komentarze 0

Spotkanie lubiących zimę


Wróciliśmy z Jakuszyc więc pora wrócić do naszych tradycyjnych niedzielnych treningów. Prognozy mroźne, śniegowe i wietrzne, więc zastanawiałem się czy uda się zebrać grupę treningową. Na wszelki wypadek skonsultowałem wczoraj z trenerem opcję zastępczą. Jak się okazało niepotrzebnie :D



Tym razem większość ekipy przyjeżdża do mnie autem - poza Tomkiem i Romkiem którzy docierają na kołach. Poza standardową ekipą dołączają do nas Dawid i Jerzy. Niezła grupa się zebrała. Chyba wszyscy lubią śnieg. Lekki mróz ale jest fajnie.
Na początek trzymam się z tyłu - niech inni prowadzą. Jedziemy do niebieskiego i przez bagna na Karpaty. Jazda po śniegu jest super - nie pamiętam kiedy ostatnio po nim jeździłem. Cel jest od początku jeden - górki :)
Na górkach, choćby się bardzo chciało, nie da się jechać spokojnie. Te górki stworzono po to by organizm nieco poszalał. Nie było inaczej i tym razem. Miałem jechać ostatni, ale najpierw Tomek się zatrzymał, potem Kamil robił zdjęcia i w efekcie aby reszta nie pogubiła trasy znalazłem się z przodu. Ech, a miało być spokojnie. Do ZHP Polar coś tak dźwięczał ale dopiero po treningu na kompie zobaczyłem że było S4 w porywach do S5. Ups. Ale fajnie było :D



Po chwili przerwy jedziemy drugą częścią - tym razem już spokojnie w grupie. Na końcu czekamy na Izę i ruszamy w kierunku domu



Nie tak jednak od razu. Najpierw przez kanał do skrótu żółty-czerwony gdzie na dwóch podjazdach znowu nieco zbyt mocno. W Roztoce sprowadzam, za to Jerzy pokazuje nam jak się zjeżdża zeskakując przez płotek :)
Przejeżdżamy na drugą stronę puszczy i przez Debły jedziemy do domu - tym razem już najkrótszą drogą. Przed Łubcem żegnają się z nami Romek i Tomek. W Kępiastym na lodowisku najpierw Jerzy, a potem ja zaliczamy uślizg.
Końcówka przez Julinek i jesteśmy w domu.
Do planowych 3h zabrakło 35s. :D

Rewelacyjny trening.

Dystans:0.00 km
Czas:02:00 h
Rower: brak.

Sobota, 14 stycznia 2012 | Komentarze 4

Test AeT

Kategoria: PT, Trenażer

2h pod dachem. Wcale to nie jest jakoś bardzo długo. Dobry film (Negocjator) potrafi jednak zrobić cuda z czasem. Inna sprawa, że jazda w okolicach progu treningowego nie dobija psychicznie tak bardzo.
Podczas rozgrzewki standardowy zestaw ćwiczeń - po zmianie ustawień siodełka z kadencji 130-140 zrobiło się 150-160. Izolacja też dużo łatwiej. Jak to się stało, że po 10tys km na szosówce to dopiero teraz zauważyłem - to na zawsze pozostanie tajemnicą, szczególnie że do ustawień siodełka zawsze się przykładałem.
90minut testu wypadł dobrze, więc pora nieco bardziej pomęczyć organizm :)

Dystans:0.00 km
Czas:01:00 h
Rower: brak.

Czwartek, 12 stycznia 2012 | Komentarze 4

Siłownia i krzywe nogi ;)

Kategoria: Siłownia

Spokojna siłownia. Spokojna bo nieco zmniejszone ciężary na kilku ćwiczeniach. Nie zmniejszyłem jednak ciężaru przy przysiadach i w efekcie w każdym z trzech obwodów tętno wchodziło aż do S4. Głupio mi teraz zmniejszać ciężar na sztandze - przecież Maja bierze nie mniej ;)
Przy ćwiczeniu na suwnicy zauważyłem, że po zeszłorocznej kontuzji nierówno odbudowują się mięśnie prawego uda. Przez 6 tygodni chodzenia o kulach znacząco straciłem mięsień od wewnętrznej strony. Sporo się odbudowało ale jest zauważalna różnica. Za to środkowa część mięśnia jest wyraźnie większa (podczas ćwiczeń na suwnicy) niż w lewej. Ważne aby w sumie równie mocno kręciły :)

Dystans:0.00 km
Czas:01:30 h
Rower: brak.

Środa, 11 stycznia 2012 | Komentarze 0

Wieczorny trenażer

Kategoria: PT, Trenażer

Rano jeszcze nie czułem się najlepiej na trenowanie, ale po południu już doszedłem do siebie. Z dużą ochotą poszedłem na trening, mimo iż było to 90minut na poddaszu. Jakiś nijaki polski film jako czasoumilacz. Minęło jednak bezkryzysowo :)
Korelacja tętno vs moc równa przez cały trening.

Dystans:0.00 km
Czas:00:45 h
Rower: brak.

Wtorek, 10 stycznia 2012 | Komentarze 5

Na antybiotyku

Kategoria: PT, Trenażer

Udało się jakoś przetrzymać Jakuszyce, ale już po powrocie organizm powiedział "Dość!". Jazda na antybiotyku, ale jazda regeneracyjna z rekordowo niską chyba wartością mocy :D

Dystans:0.00 km
Czas:02:45 h
Rower: brak.

Niedziela, 8 stycznia 2012 | Komentarze 4

Jakuszyce 2012 – Dzień 7. Trasą PTU


Pobudka przed świtem. Czekamy z Michałem do 7:30 na pierwsze słońce i wychodzimy na trening. W nocy znowu nawaliło mnóstwo śniegu. Mokrego i ciężkiego. Przełożyło się to na warunki biegowe. Narty wczoraj nie posmarowane i śnieg się kleił.

Biało wokół.



Z Polany okazuje się że możemy pobiec tylko na Orle – reszta tras zasypana. Jedyna przyzwoita rano trasa to PTU. Czy to naprawdę przypadek? :D Okazuje się że od Schroniska żadną trasą nie da się podbiec wiec wracamy trasą PTU :) Podczas powrotu na Polaną już sporo ludzi ale wszyscy biegną w drugą stronę. Na szczęście ratrak już jeździł więc Górnym Duktem dajmy w górę. Po drodze wyprzedzam trzy osoby i słyszę jak jedna z nich instruuje dwie pozostałe: „Proszę spojrzeć na pana, jak ładnie technicznie biegnie. Zwróćcie uwagę na pracę rąk i nóg”. Z wrażenia prawie się przewróciłem :D Swoją drogą to instruktorem był prawdopodobnie Sławek Kulej, który startującym u GG nie jest anonimowy.
Na górze nic nie przetarte, ale gdy na Rozdrożu przyglądamy się wyścigowi psich zaprzęgów nadjeżdża ratrak. Wsiadamy mu na koło ;) ale tylko kawałek bo skręcił. Zaliczamy jeszcze pętelkę trasą Kopalni i pora na zjazd. Zjazd z żalem, bo to ostatni zjazd podczas tego urlopu a może się okazać że ostatnie chwile w tym roku (a zaczął się dopiero ósmy dzień) na biegówkach.
Akurat przybiega ostatni zaprzęg więc możemy wracać trasą. Po drodze jeszcze mijamy Ulę rozpoczynającą trening. Trening kończę i okazuje się z zaplanowanego 2:45:00 wyszło 2:45:16 :D Z całego tygodnia z planu 20h30m zrobiłem 20h31m. Precyzyjnie :)

Szybka kąpiel, pakowanie i wyjazd. Zdążyliśmy jeszcze po drodze zahaczyć o rodzinkę i zobaczyć naszą boską Justynkę :)


Dystans ok 21,6km


Dystans:0.00 km
Czas:03:52 h
Rower: brak.

Sobota, 7 stycznia 2012 | Komentarze 4

Jakuszyce 2012 – Dzień 6. Dużą grupą czyli we dwóch.


Wczoraj wieczorem teamowa impreza – dojechała Ula z Tomkiem. Odwiedził nas także Grześ. Umawiamy się na 8:45 na trening. Podejrzewam jednak że pobiegniemy z Michałem we dwóch :D Ma przyjechać także Sławek z rodziną.
Ruszamy zgodnie z planem o 8:30.




Na Polanie nie ma nikogo znajomego więc ruszamy sami. Kierunek standardowy – Orle. Godziny poranne to jedyna pora gdy bieganie ma tam sens.
Po drodze dzwoni Sławek, ale mimo wielu prób nie udaje nam usłyszeć (potem się okazało że mój telefon wymaga restartu). Michał dziś jak w transie – ucieka mi. Narty na zjeździe hamują – trzeba się namachać jak na podbiegu. Dalej decydujemy się sprawdzić trasę w kierunku Chatki Górzystów – w tym roku tam jeszcze nie byłem.




Uciekający punkt ;)




Niestety nie warunków na łyżwę więc skręcamy w kierunki granicy z Czechami.

Jizerka






W naszych sąsiadów jednak zupełnie nie przygotowana trasa, więc wracamy i biegniemy od schroniska Orle w górę. Biegnę jako pierwszy i gdy nie widzę już za sobą Michała to wracam. Narta na początku nie chce jechać, ale gdy mijam się z Michałem to nieco przyśpiesza więc zjeżdżam ponad pół kilometra. Teraz role się odwróciły i to Michał jest gdzieś z przodu. W zasięgu wzroku mam Go dopiero gdy już skręcamy na Miedziowe Rozdroże.
Sprawdzamy dwie drogi, których jeszcze nie biegliśmy. Po drodze spotykamy trenującą Ewelinę Ortyl. W ogóle na tych trasach to albo kolarze, albo emeryci, albo Czesi :D
Zjeżdżamy w okolicę Rozdroża pod Cichą Równią i szybko stamtąd uciekamy gdyż już robi się tłumnie. Wracamy w okolice Samolotu, na dokładkę robimy jeszcze pętlę przez Sępik i pora wracać.
Wracamy Górnym Duktem, który jest już zatłoczony ale bez tragedii. Na dole czeka już Sławek z żoną i córką. Sławek jest bardzo koleżeński – oddaje mi swoją córeczkę :)



Całkiem fajnie się biega z takim balastem – można robić siłę :)
Chwilę rozmawiamy, fajnie byłoby gdzieś usiąść i pogadać dłużej skoro nie udało się zrobić wspólnego treningu, ale dziewczyny czekają aż wrócimy, aby wyjść pobiegać. Odbieram od Slawka pasek do mojego Polara – wielkie dzięki Sławku – żegnamy się i gonię Michała. Trwają zawody z psami więc na przełaj przez las.
Coś szybko dziś ten czas mijał – zupełnie nie czułem że zbliża się czwarta godzina treningu. Ale po powrocie poczułem zmęczenie.

Dystans ok 29,3km


Dystans:0.00 km
Czas:03:11 h
Rower: brak.

Piątek, 6 stycznia 2012 | Komentarze 0

Jakuszyce 2012 – Dzień 5. Tłumy


Przysypało. Porządnie :) Pierwsza zmiana dziś to Michał i ja. Na początek zaliczamy spacer. Narty zostały wczoraj na smarowanie w Biathlonie. Sprawdzamy gdzie jechał ratrak i decydujemy się jak zwykle zacząć od schroniska Orle. Biegniemy jako pierwsi po ratraku.
Biało wokół i pusto – czy dziś na pewno jest początek długiego weekendu? Pewnie zauważymy to pod koniec treningu.



Trasa na Orle nie przetarta więc biegniemy Inhalacyjną. Póki co warunki gry ustala ratrak :D
Chwilę później okazuje się, że nie podbiegniemy pod Samolot trasą przedwczorajszą bo jest zasypana. Zbiegamy do Schroniska i trasą Elektrowni Turów podbiegamy. Kilkukrotnie na tym podbiegu aplikuję sobie 20sekundowe mocniejsze podbiegi. Michał został z tyłu więc wracam. Biegną akurat dwie osoby klasykiem, więc narzucam przez kilka minut mocniejsze tempo. Już jestem rozgrzany ;)
Przed nami jeszcze tylko jeden podbieg przez Rozdroże Miedziane dobiegamy na samolot.



Stamtąd jedyna opcja to przez Cichą Równię na Rozdroże pod Cichą Równią. Inne opcje zasypane.



Nie decydujemy się jednak na zjazd na dół lecz ponownie przez Miedziane wbiegamy na Samolot. Ratrak jechał chwilę wcześniej więc chwilę biegamy jeszcze u góry i zaczynamy zjazd w kierunku Orle.




Obaj sprawdzamy w tym samym miejscu twardość śniegu ;)
Dalej czeka nas jednak niespodzianka, gdyż ratrak wiąż tu nie jechał. Chwila wahania i jedziemy nieco przełajowo. Ślad miejscami ma głębokość ponad pół metra :D
Zjazd kończę nietypowo – wjeżdżając od tyłu w dziewczyną, która przed mną zjeżdżała i na końcu się zatrzymała. Ciekawie to musiało wyglądać ;D
Sprawdzamy czas i pora kończyć trening. Jedziemy tak jak na początku – Inhalacyjną.






Po chwili jesteśmy pewni, że trening musimy już skończyć. W takich warunkach nie da się trenować.



Końcówka w rozrytym śniegu pośród tłumów. Byle do końca.

Dystans ok 24,7km


Dystans:0.00 km
Czas:01:27 h
Rower: brak.

Czwartek, 5 stycznia 2012 | Komentarze 5

Jakuszyce 2012 – Dzień 4. Rakiety czyli odpoczynek.


Trzy dni biegówek za mną więc dziś odpoczynkowo. Pomysłów było kilka, ale w końcu wczoraj wpadłem na najlepszy – wypożyczenie rakiet śnieżnych. Rano się okazało, że to jedyne rozsądne rozwiązania – śnieg sypie w poziomie :)
Jarek co prawda rano stwierdził że nie poleca mi wyjścia na rakietach bo jest naprawdę ekstremalnie, ale przecież stwierdzenie że „jest ekstremalnie” może jedynie zachęcić zamiast zniechęcić :D
Ruszam na spacer w las. Śniegu sporo, ale z rakietami na nogach idzie się stabilnie.




Z każdym krokiem coraz więcej radości mi ten spacer sprawiał. Im dłużej szedłem tym bardziej było żal, że to tylko 90 minut. Kusiła Szrenica i to bardzo :)



W grupie pewnie świetnie by się szło, bo idąc samotnie każdy krok wymaga nieco wysiłku. Idąc za kimś można iść jego tropem.




Fajnie się chodzi w miejscach gdzie nie ma żadnych śladów – tylko las, śnieg i ja.




Dystans ok 4,9km

Dystans:0.00 km
Czas:02:52 h
Rower: brak.

Środa, 4 stycznia 2012 | Komentarze 5

Jakuszyce 2012 – Dzień 3. Samolot


Zamiana z dziewczynami. Za długo się wczoraj zbierały rano, więc my ruszamy jako pierwsi. Z samego rana czyli o … 10 :D Później niż dziewczyny wczoraj.
W nocy padał deszcz więc może być nieciekawie. Nieciekawie zaczyna się już jednak przed wyjściem bo prawa kostka boli od razu po założeniu buta. Przez chwilę waham się co robić, ale zaciskam zęby. W końcu organizm się przyzwyczai do bólu :)
Na mostku niespodzianka – przejechał ratrakt. Co prawda nie po to aby nam się dobrze biegało, ale pod kątem zawodów psich zaprzęgów, które się jutro zaczynają, ale nie ma lodowiska.
Na Polanie decydujemy się zacząć podobnie jak wczoraj czyli biegniemy na Orle. Wczoraj biegałem zbyt mało intensywnie więc dziś postanawiam nie czekać na Michała tylko biec swoim tempem i co jakiś czas robić nawrotkę w Jego kierunku. Pierwsza powrót po ok. 4km, ale okazało się że Michał już dobiega. Zjeżdżamy pod Schronisko i zaczynamy bieg w kierunku Harachova, ale dość szybko się kończy dobra trasa więc rezygnujemy.



Zaliczamy podbieg po którym się okazuje że jedyny wariant to znowu wrócić na Orle.
Przed Schroniskiem Michał odbija w prawo i dzięki temu zapewnia nam świetny podbieg aż na Samolot. Dobiegam pierwszy i zjeżdżam (z jedną glebą na lodowisku). Sabinka pewnie będzie mi zazdrościła i jutro też tam pobiegnie :)
Podbiegam drugi raz na Samolot

Michał kończy podbieg na Samolot


Razem


Mamy dwa warianty zjazdu na Polanę: 1,4km trudnym zjazdem i 6,9km labiryntem tras. Wybieramy opcję dłuższą :)

Lubię to miejsce


Na niebie tylko na chwilę pojawia się słońce i wciąż wieje


Po drodze wyprzedza nas ktoś krokiem łyżwowym z ubiorze „Polska” i z napisem www.mtbcośtam. Nie była to jednak Majka.

Zjeżdżamy podobnie jak wczoraj Górnym Duktem. Tam gdzie wczoraj lub dziś przejechał ratrak jest fajnie – innych tras zdecydowanie należy unikać.
Wpadłem już w trans, bo nie chciało mi się kończyć treningu i chciałoby się jeszcze :)

Dystans ok 24,9km


Dystans:0.00 km
Czas:03:08 h
Rower: brak.

Wtorek, 3 stycznia 2012 | Komentarze 11

Jakuszyce 2012 – Dzień 2. Teamowo


Wczoraj wieczorem dojechał Michał z rodziną, więc trenujemy dziś w podgrupach :)
Grupa 1 to Sabinka i Kalina.
Grupa 2 to Marcelek i ja. Plastikowe narty od Mikołaja nie wytrzymały wczorajszych 15minutowych zabaw, więc dziś założyliśmy prawdziwe narty. Nie wiem ile było glebek przez pół godziny ale dużo :D Najważniejsze że z uśmiechem. Mimo, iż w nocy przymroziło i upadki były na lód.



Gdy wróciły dziewczyny, to przyszedł czas na grupę 3, czyli Michał i ja. Michał biega łyżwą, a ja klasykiem, więc przed wyjazdem obawiałem się, że będę miał problem aby za Nim nadążyć. Od kilku dni jednak Michał uspokaja mnie, że raczej zadziała to w drugą stronę. Zobaczymy jak będzie – jak się nie uda się razem pobiegać to się rozdzielimy.
Wczoraj cały trening bez upadku, a dziś pierwsza gleba na lodzie jeszcze przed dojściem to trasy. Pechowa bo urwał się pasek od Polara. Kto wie gdzie można kupić i kto naprawia? Do tego zgubiłem banana :D
Początek na Polanę Jakuszycką po lodzie. Współczułem Michałowi, który musiał się męczyć na tym krokiem łyżwowym.



Na Polanie chwila zastanowienia się co dalej, ale wiedząc od dziewczyn że trasa na Orle jest wyratrakowana, tam decydujemy się zacząć. Spokojnie pod górę i udaje się trzymać wspólne tempo. Wolniej niż wczoraj ale razie jest ok. Pod schroniskiem chwila przerwy i ruszmy pod górą trasą Elektrowni Turów – też przygotowana. Na początku robię 5minutowy podbieg bez używania kijków. Nogi dają radę, ale prawa kostka od wewnątrz boli. Chyba od buta. Tempo mam wyższe niż Michał, więc zawracam jadę w Jego stronę. Nasmarowane narty nie za bardzo chciały hamować więc zjechałem do samego końca :D Czyli zaczynamy od początku :) Doganiam Michała i biegniemy dalej razem.





Dobiegamy do Rozdroża pod Cichą Równią i decydujemy się na zjazd Dolnym Duktem. Jak zjechaliśmy to proponuję wbiec na … Rozdroże pod Cichą Równią :D Tym razem Górnym Duktem. Trasa przygotowana i bardzo przyjemna. Dobiegam na górę i wracam w kierunku Michała, który już prawie dobiega. Jeszcze chwila na górze i wracamy tą samą trasą. Michał się rozkręcił i tempo wzrosło :D Zgubił jednak kijek, więc na dół lecę samotnie. Lecę dosłownie – na tyłek. Na dole decydujemy, że wystarczy. Na samym końcu jeszcze parę gleb na lodowisku i powrót do Leśniczówki. Wczoraj było dłużej niż w planie to dziś nieco krócej. Ale już mi się nie chciało nieco na siłę dobijać do 3:30.

Tempo wolne. Okazało się, że za wolne. Średni puls zbyt niski, więc od jutra jednak musi być mocniej.

Dystans ok 22,8km


Dystans:0.00 km
Czas:02:42 h
Rower: brak.

Poniedziałek, 2 stycznia 2012 | Komentarze 0

Jakuszyce 2012– Dzień 1. Deszczowo


Przestało padać, ale jest ciepło i ponuro. Biegnę!

Czy ja jeszcze pamiętam jak to się robi? Ostatnio biegłem w styczniu 2011. Potem kontuzja, a tej zimy u nas śniegu nie ma. Szybko okazało się że pamiętam. Od razu całkiem nieźle się biegnie. No powiedzmy, że na razie idzie się :) Trzeba zacząć spokojnie. Kilkaset metrów od pensjonatu widać że warstwa śniegu całkiem spora.



Pozostałości po przygotowanej trasie, ale na razie nie ma co liczyć na ratrak.




Na trasach pustki, mijam dwie osoby na samym początku, a potem towarzyszy mi już tylko deszcz. Na szczęście niezbyt upierdliwy. Mżawka. Przez większość treningu nawet tego nie zauważam.



Początek śniegowo podział na mnie uspokajająco – za dużo żeby nagle w dwa dni popłynęło. Niestety dalej robi się mało ciekawie. Właściwie cały podbieg pod Ściernisko słabo pokryty śniegiem.




Na szczęście tak to wygląda tylko do Ścierniska. Dalej już nie ma praktycznie odkrytych miejsc, a niektórych miejscach gdzie płyną strumyki widać że to minimum ok. 30-50cm śniegu pod nartą.
Narty ostatnio smarowne właśnie w Jakuszycach rok temu (nie licząc psikania sprayem) więc narta idzie topornie. Po górę trzyma nawet w śladzie, ale w dół trzeba machać kijkami nie mniej niż pod górę :)
Dobiegam na Rozdroże pod Cichą Równią. Tutaj w końcu widać parę osób, bo przez ostatnie 1,5h mijałem … jedną osobą. Nie to żebym tęsknił za tłumem na trasie.
Mam jeszcze prawie godzinę więc szacuję, że zdążę trasą Elektrowni Turów do Schroniska Orle i stamtąd do Leśniczówki. Do schroniska jest zjazd, ale narta nie jedzie. Trzeba oddać Jarkowi do smarowania.






Mimo nienasmarowych nart, deszczu i ponurej aury samopoczucie świetne – w końcu narty biegowe to drugi, po kolarstwie, ulubiony sport. Mam nadzieję, że pogoda się poprawi i coś sypnie i przymrozi. Ale jeśli nie to nie ma tragedii – najwyżej nie będzie orgazmowych fotek ;)

Przez narty nie wyrobiłem się w godzinie. Na Polanie Jakuszyckiej musiałem zjeść batona bo zacząłem już odczuwać ten trening. Jak ja robiłem rok temu długie treningi (najdłuższy był 5h).

Po powrocie okazało się, że trasa właściwie identyczna jak rok temu w pierwszy dzień.
Czasowo też podobnie.
Dystans ok 23,6km

Temperatura +4. Ubrałem się w bieliznę i koszulkę kolarską z długim rękawem – za ciepło :)


Dystans:0.00 km
Czas:00:30 h
Rower: brak.

Poniedziałek, 2 stycznia 2012 | Komentarze 0

Jakuszyce 2012 – Dzień 1. Bieganie


Wczoraj przyjechaliśmy do „naszych” Jakuszyc. To nic, że której prognozy byśmy nie otworzyli to plus i deszcz. Tak już chcieliśmy tu przyjechać, że nie przeszkadzało nam to.
Przyjechaliśmy i …. deszcz i plus. Jak to? :D
Wczoraj zgodnie z planem wolne, więc treningi zaczynamy od dzisiaj. Na początek narty … zostają w Leśniczówce, a ja idę pobiegać przed śniadaniem. Ubrany w bieliznę i kamizelkę. Półgodzinne bieganie po drodze krajowej nr 3. Prawie do granicy potruchtałem. Ruch mały, dopiero jak wracałem to z dwóch stron kilka aut jechało. Średnio bezpiecznie, bo na poboczu ponad metrowe zaspy śniegu.
Po śniadaniu Sabinka, mimo deszczu, zakłada narty i jako pierwsza wyrusza na trasy. My z Marcelkiem chwilę później. Dla Marcelka to pierwszy raz.
Początki jak zwykle trudne bo ten śnieg jakiś taki śliski ;)




Glebek nie brakowało ale w końcu udało się ustać na tych nartach.



Sabinka pobiega na trasy, a my jeszcze chwilę się powygłupialiśmy. Podobało się :)


O mnie:

Jestem DMK (Damian) ze wsi Marianów k. Warszawy.
Więcej o mnie.
   40119


button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl


Linki

BikeTires.pl Team

bikestats.pl

Statystyki

Wszystkie km: 50079.03
Max dystans: 450,00km
Max wysokość: 1602m npm

Kalendarz

Plan startów na sezon 2011.

pokaż/ukryj

Znajomi

cykorek MKK08


Archiwum

Kategorie:

Ulubione

Dystanse

Rowery

Zawody

Wyprawy

Zagranica

Województwa

Inne sporty

Pozostałe